Precz z mojego boksu!
Przykro stwierdzić, że Hurma mnie nie lubi. Nie pozostawiła mi żadnych złudzeń, kiedy weszłam wczoraj do jej boksu. Uszy położone po sobie, czujne spojrzenie… gdy spróbowałam zbliżyć do niej rękę, odwinęła się i ugryzła, na szczęcie tylko w rękaw polara. Niezbyt miły początek. Uspokajająco pogładziłam ją po szyi, ale taki dotyk podrażnił ją jeszcze bardziej. Próbowała kopnąć mnie przednią nogą, odskoczyłam. Koń ma ograniczony zasięg przedniego kopyta, więc stojąc z przodu lub z boku przedniej nogi można się czuć stosunkowo bezpiecznie, o ile nie uniesie się na tylnych nogach… albo nie ugryzie. Czytaj dalej »
Poznajcie się proszę: to jest koń.
Ognisty rumak, złośliwy kucyk, “stara chabeta”… są pewne stereotypy odnoszące się do zachowania i charakteru koni. W rzeczywistości każdy koń jest “indywidualistą”, ze swoimi specyficznymi reakcjami i zachowaniem. Czytaj dalej »
Spadłam z konia – czyż to nie cudowne?
Dzisiaj dwa razy spadłam z konia. Nie jest trudno mnie zrzucić – zbyt dobrym jeźdźcem jeszcze ( :) ) nie jestem. Moment spadania wcale mnie nie bawił. Po pierwsze – miałam świadomość, że sobie nie poradziłam z koniem; po drugie – wiszenie na przyspieszającym koniu nie należy do przyjemności; po trzecie – pode mną znajdowało się błoto do kostek, w którym musiałam, chcąc nie chcąc, wreszcie wylądować.
Czyli teoretycznie – dzień w stadninie nieudany. A w praktyce – było cudownie! Czytaj dalej »









