POWRÓT
Parę dni temu jeszcze
w słońcu pachnącym
machałam osiołkowi
na czerwonych pagórkach
lewą ręką bo w prawej
przyszły omlet dla armii żarłoków
…gdzieś tam morze
gdy przypływ zdradził
sekret mieszkańców
souvenirów po ręce chodzących
przykro mi, nie przywiozłam…
…wina też, na schodach wypitego
gdy znudził się Gaudi
pelargonie i czarno-żółte taksówki…
dziecko szczęścia chłonące łapczywie wrażenia
rozczochrane bo szkoda mu czasu
w uliczce zbyt wąskiej
prowadzącej donikąd
idzie sprawdzić, czy Nikąd ugryzie
z optymizmem pod pachą
kupą szczęścia za pasem
z całą grupą kochanych nieznośnych przyjaciół
rozpieszczone przez słońce
od piasku gorące
z zapomnianym przewodnikiem pod pachą
Wspaniała to podróż,
leniwa i piękna…
Tylko myśl ta niesforna
znów gdzieś uciekła
Dziś pociąg powrotny
- do świata…
- do ś…
15 X 2006









