Moje błękitne okulary

wiersze, podróże, fotografia

Podróż służbowa… czyli blondynka w USA

Detroit City

25.02.2008, Troy

Przez długą chwilę z zachwytem przyglądałam się zaparzającej się herbacie. Nie byłoby w tej herbacie nic dziwnego, gdyby nie to, że po raz pierwszy udało mi się ją zaparzyć w hotelu. Po różnych przejściach z mikrofalą, jeżdżeniem po okolicy w poszukiwaniu normalnej czarnej herbaty (co wbrew pozorom nie jest łatwe) oraz kubka nadającego się do użycia w mikrofalówce, wreszcie się udało.

Może nawet uda mi się zjeść tutaj jutro śniadanie… Co prawda pierwsza próba zrobienia zakupów zakończyła się totalną klęską. Ciemny chleb, który w zamyśle miał być lepszy od popularnego tutaj chleba tostowego, okazał się zupełnie niejadalny. Sałatka pomidorowa była bardziej chemiczna od wody z kranu, a pizza nadawała się do przygotowania w piecu, ale w żadnym wypadku nie w mikrofali. Masło orzechowe mogłoby być i dobre, ale z innym chlebem… Poradziłam sobie nakładając na chleb górną część pizzy i podgrzewając w mikrofali jak tosty. Powiedzmy, że takie połączenie było nawet znośne. Zostawić wszystko i pojechać do restauracji? Takie rozwiązanie byłoby może i najłatwiejsze, ale postanowiłam oprzeć się pokusie. Nie moge przecież przez trzy tygodnie chodzić do restauracji trzy razy dziennie! Nawet diety by mi na to nie starczyło.

Nie miałabym pewnie problemu ze śniadaniem, gdyby hotel posiadał restaurację. Niestety… w tym hotelu nie ma nic oprócz pokoi, swoją drogą całkiem wygodnych. Żeby wyjść klientom naprzeciw, zaopatrzono ich w… listę telefonów do restauracji, pralni, basenów i innych pożytecznych miejsc w okolicy. Chciałam za radą recepcjonistki skorzystać dzisiaj z basenu, ale takie miejsce chyba nie istnieje… albo jest tak niepozorne, że przeoczyłam go mimo dokładnego i wielokrotnego przeczesywania okolicy wskazanej przez GPS.

img_0066

Nad rzeką Detroit w Detroit - ja (czyli blondynka) oraz śnieg.

Swoją drogą dziennie przejeżdżam swoim pięknym wynajętym SUVem dużo więcej mil, niż bym mogła. Wszystko przez te lewoskręty… W Polsce jak chcesz skręcić w prawo, to zjeżdżasz na prawy pas i skręcasz w prawo. Chcesz skręcić w lewo – zjeżdżasz na lewy pas i skręcasz w lewo. Proste. Tutaj są trzy możliwości skrętu w lewo. Lewy pas i skręt w lewo występuje niestety najrzadziej. Najczęściej należy skręcić w prawo i przy najbliższej możliwości zawrócić. Można też pojechać prosto, zawrócić i skręcić w prawo… Przy czym dobrze jest wiedzieć, która możliwość jest w danym przypadku lepsza, bo może sie okazać, że tam gdzie akurat wjechałam nie da się wcale tak łatwo zawrócić.

W ten sposób zdarza mi się zrobić sporo okrążeń, zanim wjadę w odpowiednią ulicę. Najgorzej jest, jeśli celem jest obiekt znajdujący się po lewej stronie ulicy, którą jadę. Muszę pojechać prosto i zawrócić, żeby go mieć po prawej. Ciągle zdarza mi się ulec pokusie zjechania na lewy pas z napisem „turn left”, w nadziei, że uda się skręcić bezpośrednio do obiektu, do którego zmierzam. Nic bardziej mylnego! Lewy pas służy tylko i wyłącznie do zawracania, więc jeśli zjechałam na niego za wcześnie…. muszę zrobić kółko (o zgrozo, w lewo!) i rozpocząć zabawę jeszcze raz.

Przy tych wszystkich skrętach i zawrotach moja orientacja w przestrzeni jest wystawiona na próbę, z której przeważnie nie wychodzi zwycięsko. W rezultacie często jadę w przeciwnym kierunku, niż zamierzałam. W dodatku wszystko dookoła wygląda tak samo, charakterystyczne punkty nie istnieją… GPS jest istnym wybawieniem.

Cóż… zaczynam się do tego wszystkiego powoli przyzwyczajać. Ostrożniej robię zakupy, mniej razy na minutę zmieniam pas. Rzadziej zdarza mi się, jadąc drogą szybkiego ruchu, wjechać w „exit” przez przypadek… co jest szczególnie stresujące, gdy jest to akurat zjazd w okolicę typu 8 mila. Zupełnie nie wiem czemu czuję lekki ucisk w żołądku, kiedy na swiatłach w ciemnej okolicy staje koło mnie głośny, rozlatujący się niemal samochód z jeszcze ciemniejszym człowiekiem w środku, obwieszonym łańcuchami i słuchającym głośnej muzyki. Czasami potrzeba sporo odwagi, żeby się zatrzymać, aby zerknąć na mapę lub przestawić GPS’a. Tkwię w szczerym przekonaniu, że stacje benzynowe i przydrożne fast-foody są mimo wszystko bezpiecznymi miejscami, nawet w centrum Detroit.

img_0211

Kasyno - najbardziej popularna rozrywka.

Robię postępy z pracą magisterską… nic mnie nie rozprasza, zwłaszcza internet. Nie żebym nie miała internetu w hotelu – owszem sieć jest, tyle że mój drogi laptopik nie ma karty bezprzewodowej. To jedna z jego czterech głównych wad. Pozostałe trzy to: zepsuta bateria (co jest szczególnie kłopotliwe w biurze, kiedy przeniesienie się z jednego miejsca na drugie wymaga wyłączenia i włączenia komputera), długi czas zamykania i uruchamiania (co może nie byłoby problemem, gdyby nie zepsuta bateria) oraz tylko jedno wejście usb, które uniemożliwia np. przenoszenie zdjęć z aparatu bezpośrednio na nośnik… nie mówiąc już o korzystaniu jednocześnie z myszki.

Czy coś jeszcze jest nie tak? Nie, właściwie to wszystko w porządku, nie chcę przecież narzekać. Z drobiazgów może jeszcze wspomnę, że mój roaming nie działa w USA. A nawet jakby działał (o co się już – tak mi się przynajmniej wydaje – postarałam), to… przez pomyłkę zabrałam złą ładowarkę. Poki co więc telefonom komórkowym mówię stanowczo nie. No i jeszcze, żeby było do kompletu – moja walizka uległa doszczętnemu zniszczeniu w podróży. Pewnie zgłosiłabym reklamację na lotnisku gdyby nie obawa, że czas przystojnego czarnego taksówkarza czekającego na mnie z lśniącą limuzyną może się okazać cenniejszy niż pieniądze zwrócone za zepsutą torbę. Kupiłam więc nową walizkę… a żeby było śmieszniej, pomagał mi ją wybierać pewiem globalny menedżer…

Nie ma co, jestem duża niezależna dziewczynka i radzę sobie świetnie w każdej sytuacji, no nie? W końcu jestem tutaj z ważną misją, odwiedzając World Headquarters! No i, choć trudno w to uwierzyć, traktują mnie tu poważnie :)

Reklamy

Kwiecień 11, 2008 - Posted by | Detroit, relacje z podróży | , ,

2 Komentarze »

  1. It is a dietary supplement that assists the body to crash additional fats plus urge it to
    indulge inside wise eating practices. As such, the long-term effects and safety of these products remain unknown. The reason that you need to acquire this supplement 30 to
    60 minutes before your supper is to make certain that active weight loss ingredient Hydroxycitric Acid continues to be released into your stomach via digestion before
    you start eating.

    Komentarz - autor: garcinia mangostana | Lipiec 4, 2014 | Odpowiedz

  2. Thanks for sharing such a nice thought, article is pleasant, thats why i have read it fully

    Komentarz - autor: citifinancialservicing.com | Wrzesień 9, 2014 | Odpowiedz


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: