Moje błękitne okulary

wiersze, podróże, fotografia

Podwodny świat – pierwsza wyprawa

Wokół maleńkiej wysepki Tobacco Key w Belize rozciąga się grzbiet rafy koralowej, tworząc coś w rodzaju basenu oddzielającego wyspę od morza. Zatoczka jest dość płytka i spokojna, dzięki czemu bezpieczna dla małych ryb i idealna do snorklowania.

Kiedy więc zatrzymaliśmy się na tej wysepce, z wielką radością po raz pierwszy w życiu przyodziałam płetwy, maskę z rurką (czy może raczej ubrałam moje błękitne okulary) i wyruszyłam na łowy.

Jeszcze ostatni rzut oka na wysepke… (na zdjęciu – restauracja na palach)

…i znalazłam się oto w zupełnie innym świecie.

Zanim jeszcze zdążyłam opanować sztukę oddychania przez rurkę, już udało mi się wpłynąć w ławicę maleńkich meduz. Pierwsze napotkane podwodne żyjątka uświadomiły mi, jak niewiele wiem o tym środowisku. Parzące? Nieparzące? Uciekać? Oczywiście czym prędzej uciekłam, ale niewiele by mi to dało, gdyby napotkane meduzy faktycznie parzyły.

Ponieważ nie miałam pojęcia które z morskich stworzenia parzą/gryzą/kłują lub robią innego rodzaju krzywdę, a które spokojnie można dotykać – postanowiłam asekuracyjnie nie dotykać niczego. Stawało się to dość trudne w momencie, kiedy pływałam nad tak płytkimi koralowcami, że trzeba było wciągać brzuch…

Poniżej przykłady koralowców… odarcia na moich nogach świadczą o tym, że są one owszem, ostre, ale nie robią żadnej innej krzywdy.

Postanowiłam pływać na najpłytszych partiach zatoczki – zadziwiających różnorodnością fauny i flory.

Przez cały czas towarzyszyła mi barakuda – ryba duża i groźnie wygladająca, ale zupełnie nieszkodliwa. Lubi krążyć dookoła i obserwować dziwnego niespodziewanego gościa; niełatwo ją spłoszyć.

Największą niespodzianką na płytkich wodach zatoczki okazała się murena – ten drapieżnik wystraszył mnie porządnie wyłaniając nagle swój wielki łeb z jamy.

Mureny są bardzo szybkie – czają się w jamach z których wyskakują nagle gdy w polu widzenia znajdzie się zachęcająco wyglądający obiadek. Pysk mureny zaopatrzony jest w rząd ostrych zębów, a kąt rozwarcia paszczy… no cóż, robi wrażenie. Pani Murena co prawda nie zaatakowałaby tak dużego stworzenia jak ja bez powodu, ale dlatego też starałam się zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa podczas tej krótkiej wizyty.

Kolejne napotkane zadziwiające stworzenie to ogórek morski.

Ogórek morski, inaczej strzykwa, jest bezkręgowcem. Żywi się planktonem i różnymi szczątkami organicznymi wychwytywanymi przez czułki znajdujące się dookoła otworu gębowego. W zasadzie niewiele o nim wiadomo oprócz tego, że nie zmienił się od 500 milionów lat i jest przysmakiem Chińczyków… No i jak się wkurzy w akwarium, to potrafi wytruć wszystkie ryby. Potrafi też dowolnie zmieniać wielkość, wpompowując lub wypompowując z siebie wodę. Osobliwe…

Tak jak osobliwe było wszystko, co spotkałam pod wodą. Umiejętność odróżnienia ryby od homara zdecydowanie nie wystarczyła :)

A to są właśnie moje błękitne okulary :)

Reklamy

Czerwiec 5, 2008 - Posted by | Belize, galeria fotografii, podwodny świat, relacje z podróży, świat zwierząt | , , , , , , , ,

1 komentarz »

  1. Hmmm, no piekny ten podwodny świat, nigdy nie robilem zdjęć na poziomie -X n.p.m więc pozostaje tylko patzreć :)

    Komentarz - autor: CzuapuccI | Lipiec 18, 2008 | Odpowiedz


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: